Budzę się rano, staram wygramolić z
łóżka wprost do mojego loftu. Jedną ręką nastawiam wodę na
miętową kawę, a drugą wysoko upinam kok kręconych włosów.
Lekko przysunięte rolety, jakby w geście romantycznej potrzeby jak
najszybszego wskoczenia do łóżka, jeszcze z poprzedniego
wieczoru. We dwójkę. Chwilę później
staję przed szafą. Jaki mam nastrój? Dokładnie taki, jaki jest
wyrażony na koszulce, po którą sięgam





